Dworzec kolejowy - Zhanjiajie - Chiny

Chiny : pociągiem do Pekinu

Kupno biletu nie taka prosta sprawa

Z Zhangjiajie do Pekinu daleka droga. Nie mamy już zbyt wiele czasu. Decydujemy, że pojedziemy pociągiem. Zaraz po powrocie z parku Zhangjiajie idziemy na dworzec. Stoimy w kolejce z jakieś 40 minut. W końcu udaje nam się dostać do okienka. Wyciągam zeszyt i piszę datę na następny dzień, żeby pokazać pani w okienku. Mówię „Beijing”. Pani coś stuka na komputerze. Coś mi pokazuje, ale wszystko po chińsku. Nic nie rozumiem. Pokazuję jej datę. Ona znowu coś stuka. Cholera, właśnie sobie uświadomiłam, że źle zapisałam datę. Oni nie rozumieją europejskiego zapisu. Szybko piszę na nowo, tym razem zaczynając od roku i z myślnikami. Pani znowu coś stuka i coś pokazuje. Chcę wiedzieć jaka jest cena i ile czasu się jedzie. Pokazuje na palcach, że chodzi o pieniądze. Pani nie rozumie. Robi się czerwona i zaczyna się stresować. Wyciągam jakiś banknot z portfela i jej pokazuję znowu wzruszając ramionami, żeby podała mi cenę. Pani w stresie nie stara się nawet zrozumieć o co mi chodzi i szybko odsyła mnie do innego okienka, w którym też jest kolejka na co najmniej kolejne 40 minut.

Chiński peron - Chiny
Chiński peron

Na szczęście, w kolejce spotykamy pewną Polkę, w dodatku z Katowic, która nam radzi odnaleźć jej polskich przyjaciół niedaleko dworca. Jej znajomi mówią, że dzięki stronie ” china travel guide” można samemu sprawdzić pociągi, ceny, czas przejazdu i jak już coś wybierzemy, trzeba spisać nazwę pociągu i dopiero wtedy iść po bilet. Tak, też zrobiliśmy, tyle, że następnego dnia, bo kasy zamykali już o 17:30.

Wybieramy najtańszą i najgorsza klasę (hard seat za 198 yuanów za osobę). Kuszetka zbyt droga (około 350 yuanow). Ich wejścia do parków narodowych wyssały nas z pieniędzy. W prawdzie to 23 godziny drogi, ale skoro przeżyliśmy 20 godzin w indyjskim pociągu w unreserved class to w chińskim nie wytrzymamy?

Ze spisanym numerem pociągu, godziną i datą Filou kupuje bilety w 4 sekundy. Mówi, że nawet Chińczykom kupienie biletu zajmowało dłużej.

W chińskim pociągu

Chiński pociąg - Chiny
Chiński pociąg

Trochę jestem przerażona tą 23 godzinną jazdą mając wspomnienia z indyjskiego pociągu najgorszą klasą. Co, jeżeli o siedzenia trzeba będzie się bić? Czy w Chinach zasada kto pierwszy ten lepszy też panuje?

Przychodzimy na dworzec. Kontrola jak na lotnisku, paszporty, prześwietlenie bagażu i coś jak strefa bezcłowa. Stoimy w kolejce, aż drzwi wyjściowe na peron się otworzą, zupełnie tak, jak przed wejściem na pokład samolotu.

Chiński pociąg - Chiny
Chiński pociąg

Drzwi się otwierają, nagle, straszny popłoch. Wszyscy biegną i się przepychają. Jakiś pan kasuje nam bilety. Idziemy na peron. Czysto i schludnie. Znajdujemy nasz wagon. Przed wejściem, nasz bilet jeszcze raz jest kontrolowany, czy aby na pewno dobrze wsiadamy. Hura, miejsca są rezerwowane. Przynajmniej nikt nas nie wyrzuci i nie będzie chciał usiąść razem z nami na naszych siedzeniach. W Chinach, miejsca pociągowe są limitowane w przeciwieństwie do indyjskiej klasy bez rezerwacji, gdzie może wejść tyle ludzi ile jest wolnej przestrzeni na centymetrze kwadratowym. Jestem naprawdę pod wrażeniem standardu tej najgorszej klasy (hard seat – twarde siedzenia). Ładne fotele, a nie drewniane ławki jak można by było się tego spodziewać po nazwie klasy, pasażerowie porządni i schludni, poza jednym, który spluwał na podłogę flegmę rozcierając to nogą (nie mogliśmy się powstrzymać od okrzyku obrzydzenia)… Nasz wagon nie dzieli się na przedziały, a coś w rodzaju rzędów. 4 fotele + 6 foteli ustawionych na przeciwko parami. My dostaliśmy miejsce w poczwórnej części.

Chiński pociąg - Chiny
Chiński pociąg

Podczas jazdy, co chwilę chodzi „stewardesa” albo „steward” z wózkiem, żeby sprzedać jakieś przekąski i napoje. Jakaś pani jeździ co stację wózkiem z zabawkowym śpiewającym ptakiem i coś krzyczy. Pewnie ptaszek też na sprzedaż. Za nami, czwórka panów gra w chińską grę. Robią dużo hałasu, ale przynajmniej pół wagonu ma rozrywkę, bo ludzie wstają, żeby przyglądać się rozgrywce. Młodsi Chińczycy siedzą na telefonach i oglądają chińskie filmy, albo próbują spać. Co postój, w głośnikach puszczana jest chińska muzyka na jakiś czas. Jest to całkiem przyjemne, a pani konduktorka co chwilę chodzi i zbiera śmieci ze stoliczkowych śmietników, zamiata, albo myje podłogę. Trochę to denerwujące, bo co chwilę trzeba podnosić nogi.

Chiński pociag - Chiny
Zupka w pociągu

A co najważniejsze, że przy ubikacjach stoją automaty z gorącą wodą, więc można zrobić sobie herbatę, albo zalać zupę.

I niestety w Chinach, palić papierosy można wszędzie, nawet tam gdzie jest to oficjalnie zabronione (nawet w samolocie). Więc nawet tu w pociągu, czuć cały czas papierosami.

Już 12 godzin za nami. Zleciało bardzo szybko. Teraz trzeba będzie spróbować zasnąć, co nie będzie takie łatwe z zapalonym światłem, panami grającymi w grę i ze sprzedawcami chińskich przysmaków.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *