Chongqing - Chiny

Chiny – przygodowo

18/05/2015

Dzisiaj spędziliśmy pierwszą w życiu noc pod mostem i to w dosłownym tego słowa znaczeniu, ale nie byle, jakim, ale świecącym na wszystkie kolory tęczy.

Most, pod którym spaliśmy - Shimian - Sichuan Prowincja - Chiny
Most, pod którym spaliśmy – Shimian

Z Xinduqiao złapaliśmy stopa (18/05) pan mówi, że jedzie, aż do Leshan. Cudownie, to kawał drogi stąd! Nawet nie myśleliśmy tak daleko dzisiaj zajechać! W dodatku jedziemy jakąś inną drogą, żeby uniknąć ruchu wahadłowego i nocnego bezsensownego postoju.

Pan kierowca zatrzymuje się w Shimian (około 80 km na południe od Ya’an, a jakieś 160 km od Leshan) i pokazuje nam piękny 5 gwiazdkowy hotel. No, faktycznie ładny, pewnie same sławne osobistości tu przyjeżdżają, mam wyciągnąć aparat? O oł, czemu on się zatrzymuje? Kierowca wychodzi z samochodu i mówi, że idzie spać. Pokazuje nam jeszcze raz hotel i poleca, żebyśmy też sobie wzięli pokój. Ha ha ha ironiczne, pewnie za noc w tym hotelu zapłacilibyśmy więcej niż wydaliśmy przez 3 ostatnie miesiące, z dumą podziękowałam i pokazałam mu namiot. On się tylko uśmiechnął wzruszając ramionami, że nie wie gdzie możemy go rozbić.

Most, pod którym spaliśmy - Shimian - Prowincja Sichuan - Chiny
Most, pod którym spaliśmy – Shimian

Stoimy więc o 00:00 w nocy gdzieś w środku jakiegoś miasta. Idziemy coś zjeść, panie nam dają darmowe nektarynki i pomarańcze. Udaje kurę znoszącą jajko żeby wytłumaczyć, że chcemy pomidorki z jajkiem (jedno z dań), a potem idziemy szukać jakiejś „polanki”. Jedynym miejscem jakie znaleźliśmy na rozbicie namiotu był ten pięknie kolorowy most, a raczej pod mostem.

19/05/2015

Dzisiaj nasz plan był taki, dostać się autostradą do Ya’an, a potem przesiadka na G93 i do samego Chongqing (ponad 400 km). Niestety plan został kompletnie pokrzyżowany. Nigdy nie udało nam się zostać na autostradzie. Kierowcy nas z niej zwozili, bo myśleli, że lepiej łapać stopa przed bramkami, gdzie samochody jadą we wszystkie możliwe strony, albo, że chcemy na autobus… Ja już wściekła, że oni niczego nie rozumieją i że nie chcą po prostu nas wysadzić tam gdzie chcemy, idziemy z powrotem. Znajdujemy dobre miejsce, ale coś dzisiaj nie chcą się zatrzymywać. Nagle podjeżdża policja jeepem, nawet kogutem zawyli, krzyczę do Filou, „zostaw to mi”! Podchodzę do samochodu, witam się po chińsku najlepiej jak potrafię z rękami złożonymi jak do modlitwy (powitanie chińskie) i z nieporadnością, wzruszam ramionami i mówię, że my chcemy do Chongqing, co miało oznaczać, jesteśmy tutaj, ale absolutnie nie wiemy jak tam się dostać. Panowie z zaskoczeniem, że tak daleko chcemy jechać, zaprosili nas do radiowozu. Postanowili, że trzeba nam pomóc. Początkowo chcieli nas podwieźć trochę dalej, gdzie droga jest już bezpośrednia, ale pan policjant postanowił zadzwonić do kogoś, kto mówi po angielsku i po jaką cholerę? Pani w telefonie powiedziała, że wsiadanie z obcymi do samochodu jest zbyt niebezpieczne i że mają nas zawieźć na autobus. Pani chyba miała duży wpływ na panów policjantów, bo nie było żadnej gadki. Zawieźli nas do centrum ogromnego miasta na dworzec autobusowy, szczęśliwi, że pomogli i tam zostawili. Ja wściekła, że jakaś głupia baba o nas decyduje, proszę Filou o kupienie biletów. Nie mamy wyjścia, nie wydostaniemy się już z centrum. Kupujemy bilety za 123 yuany za osobę (prawie 20€), autobus dopiero za 2 godziny i będzie jechał z ponad 6 godzin. W dodatku dojedziemy do miasta, do którego w ogóle nie chcieliśmy wjeżdżać i będziemy dopiero po 22:00!!! Wiec będzie znowu problem ze spaniem i jutro trzeba będzie kombinować, żeby się wydostać z miasta, bo przed nami jeszcze długa droga. Byłam tak zła, że chciałam krzyczeć. Wszystko dzisiaj nie tak jak chcieliśmy!

Most w Chongqing - Chiny
Futurystyczny most w Chongqing

Przyjeżdżamy do Chongqing po zmroku. Olbrzymie, futurystyczne miasto. Jego ogrom i konstrukcje robią wrażenie. Czujemy się jak w filmie science fiction. Idziemy coś zjeść, bo głodni po naszym obrzydliwym obiedzie, a potem Filou mnie prowadzi do jakiegoś parku.

Chongqing - Chiny
Mieszkanie do którego zostaliśmy zaproszeni na noc

Widzimy jakąś trawę i domki. Ktoś stoi w drzwiach. Filou się wita i pyta, gdzie można rozbić namiot (bez słów, zawsze trzeba pokazać). Pan chwilę myśli, po czym, prowadzi nas do ogródka gier (to chyba jakiś klub gier chińskich). Super miejsce. Zaczynamy rozkładać namiot. Chińczyk przychodzi z kolegą i pomagają rozkładać namiot.

Chongqing - Chiny
Rozmowa niema po chińsku-francusku dzięki Google translater

Po chwilce, każą nam go spakować i zapraszają do domu. Dostajemy zupę, wifi, herbatkę, jakiś alkohol domowej roboty i łóżko do spania, a Chińczycy idą spać na kanapę. Dom jest z drewna z widokiem na miejski ogród i rzekę. W zasadzie to on się znajduje w miejskim ogrodzie. Dom w stylu chińskim z drewnianym tarasem. Idealne miejsce na nocleg. Koniec końców, dzień nie był taki zły :).

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *