Stambuł - Istanbul

Stambuł – miasto różnorodności

Spędziłam dopiero jeden dzień w Stambule, a czuję się jakbym tu była już tydzień.

Schodziłam tu wiele miejsc turystycznych, ale w szczególności dałam się zaprowadzić instynktowi, iść gdzie mi się podoba, w małe, wąskie uliczki, do których turyści się nie zapuszczają, a jedynie miejscowi.

Czy mi się podoba? Tak, te miasto wydaje mi się niezwykłe pod względem kultury, kolorów, różnorodności i uprzejmości mieszkańców.

Modlitwa z czterech stron świata

Kiedy spacerowałam sobie w okolicach Hagia Sophia, usłyszałam glos z głośnika. Nic nie rozumiejąc pomyślałam, że jest tu organizowane jakieś wydarzenie specjalnie dla turystów, lecz po chwili, zdałam sobie sprawę, ze jest godzina 12:00 i że to nie byle, jakie słowa, ale modlitwa.

Niebieski Meczet - Stambuł
Niebieski Meczet – Stambuł

Nawoływanie wiernych muzułmanów do wspólnej modlitwy. Początkowo wydawało mi się, że odgłos pochodzi właśnie zHagia Sophia, ale szybko się zorientowałam, że modlitwa wyśpiewuje z kilku meczetów z czterech stron świata. Przez to ma się wrażenie, jakby meczety ze sobą śpiewały.

Nawet, jeżeli nie jestem muzułmanką i nie rozumiem arabskiego, to, kiedy słyszałam ten modlitewny śpiew cos się we mnie działo. Cudowne uczucie, kiedy widzi się słonce, góry, morze, zatokę i nagle ktoś nawołuje do modlitwy śpiewem…

Miasto kotów

Stambuł można by nazwać miastem kotów. Otóż można je spotkać naprawdę wszędzie. ( Na szczęście, uwielbiam koty^^).

Kot w Stambule
Kot w Stambule

Są na chodnikach, przy sklepach, w parkach, na ławkach a nawet spotkałam dwa w meczecie. Jest tez dużo bezpańskich psów, które są zaszczepione najprawdopodobniej z polecenia miasta, i które mają kolczyk na uchu, żeby było wiadomo, że nie są niebezpieczne. Pieski takie można spotkać w wielu parkach. Wygląda to trochę jakby psy zostały specjalnie tam sprowadzone.

Czy już wiosna?

Kiedy wybierałam się do Stambułu, spodziewałam się zimy, bo to przecież luty. W końcu nawet w Stambule nie może być ciepło w lutym. Celnik na lotnisku w Paryżu mnie zapytał, co, do słońca się jedzie? A na to, słysząca to celniczka, tak, chyba na narty….

Hagia Sophia Stambuł
Hagia Sophia – Stambuł

Okazuje się jednak, że całkiem przyjemna ta stambulska zima, bo w nocy temperatura spada aż do 12 stopni, a w dzień wzrasta do około 15, więc wygląda na to, że sezon zimowy zakończyłam:)

Turecka kawa czy herbata?

Pijesz kawę po turecku? Pamiętam jak rodzice pytali znajomych jak byłam mała. Przyjeżdżam pierwszy raz do Turcji, oczekuję, że wszyscy będą pili kawę, a tu nic, tylko herbata, ale nie byle jaka, ale najlepsza, czarna i to w takich samych małych szklaneczkach. Nie wiem czy te szklanki były kiedyś za darmo rozdawane, ale wszyscy piją z takich samych.

Tradycyjna herbaciarnia turecka
Tradycyjna herbaciarnia turecka

Wszędzie można spotkać, malutkie stoliczki z malutkimi taborecikami, a przy nich pijących herbatę Turków lub też jednego pana, który przynosi, na metalowej tacy, oczywiście wszędzie takiej samej, sprzedawcom ten gorący napój.

Turecka gościnność

Chyba jeszcze nigdzie, no, może poza Irlandią, nie spotkałam się z taką uprzejmością i gościnnością jak tutaj. Wszyscy ludzie chcą szczerze pomóc. Pan motorniczy metra, opuszcza swoje stanowisko pracy tylko po to, aby pokazać mi, gdzie mogę kupić kartę na transport miejski i wszystkich pyta, kto by mi mógł rozmienić pieniądze.

Ale chyba największym zaskoczeniem było dla mnie spotkanie dwóch, a w zasadzie trzech Turków, którzy przynieśli mi klucze od mieszkania naszego Couchsurfera, który właśnie opuścił Turcję, ale nie widzi problemu, abyśmy mogły wraz z Kasią moją miesięczną towarzyszką podróży, spać w jego mieszkaniu.

Przyjaciele naszego CS przynoszą mi klucze, wypytują, co już zwiedziłam, zapraszają na obiad, pokazują miasto, użyczają swojego telefonu i za nic nie pozwalają płacić. Chcą tylko pomóc, bo nie, co dzień mają okazję porozmawiać z Europejczykiem. Po czym się rozstajemy, a oni życzą miłej podroży:)

Oczywiście muszę wspomnieć o mojej Turczynce Ekin, która mnie u siebie gości na kilka dni, i która nawet użyczyłaby mi piżamki, ręcznika i wszystkich ubrań, np., bo „Ty przecież nie powinnaś teraz brudzić swoich skoro jedziesz na 6 miesięcy”! Czy to nie urocze? :)

Zdjęcia prześlę, kiedy indziej, bo u mnie jest już prawie 3:00 rano…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *