pociąg indyjski - Indie

Unreserved class w indyjskim pociągu

Jeżeli ktoś, kiedykolwiek marzył o przeżyciu czegoś zaskakującego, o czymś egzotycznym, powinien obowiązkowo udać się do Indii, choćby tylko po to, aby przejechać się pociągiem klasy unreserved. Jest to najbardziej szokujące, zaskakujące, najprawdziwsze, najbardziej indyjskie doświadczenie jakiego możemy doświadczyć będąc w Azji.

Dworzec kolejowy - Indie
Dworzec kolejowy – Indie

Unreserved class jest to najtańsza, a często i darmowa (wielu jeździ na gapę), klasa pociągowa, bez rezerwacji miejsc, na którą ZAWSZE są bilety, zawsze, bo nie ma absolutnie żadnego ograniczenia liczby pasażerów. Tylu ilu wejdzie, tylu ile uda się pościskać, zająć wszelkie miejsce, z podkreśleniem, na WSZELKIE miejsce, tyle pojedzie tą klasą. Ktoś nie zrozumiał pojęcia WSZELKIE? Otóż, wyobraźmy sobie dwa puste, szklane pojemniki, do pierwszego pojemnika wrzucamy kilka dużych kamieni tak, aby nie wystawały na zewnątrz pojemnika, a do drugiego, też włożymy kamienie, a potem między te kamienie dorzucimy mniejsze, potem, między szparki jeszcze dosypiemy piasku.

Indyjski pociąg bez rezerwacji miejsc
Indyjski pociąg bez rezerwacji miejsc

Hmm, jeszcze zostało trochę miejsca prawda? No, to w takim razie dolejemy wody. Jaka jest różnica między dwoma pojemnikami? Otóż pierwszy pojemnik jest wypełniony po brzegi, ale między kamieniami jest wolna przestrzeń jest to właśnie normalna klasa pociągowa, a drugi pojemnik wystarczy już zakręcić i potrząsnąć, ale nic się nie wysypie, bo wszystko jest w nim ubite – to jest właśnie unreserved class. Ludzie siedzą na siedzeniach, między siedzeniami, na podłodze, na bagażach, na miejscach na bagaże, w ubikacjach, a nawet na suficie! Jak? A no normalnie, ktoś sobie przyczepił hamak! A ja tylko spoglądałam z zazdrością i smutkiem, że takiego w danej chwili nie mam.

Indyjski pociąg bez rezerwacji miejsc - Indie
Indyjski pociąg bez rezerwacji miejsc

Unreserved class nie polega jedynie na przejechaniu z jednej stacji na drugą, ta klasa to niekończąca się opowieść. Ludzie, jeżeli uda im się przejść przez korytarz, sprzedają wszelkie, niewyobrażalne produkty, zaczynając po jedzenie, a kończąc po dziwne niezwykłe gadżety, jak np. mieniąca się bajeczka z biegnącym sportowcem (nie do opisania!) Myśląc, że to przedstawienie wydałam okrzyk zachwytu mówiąc, że to super bajka, po czym pan wyciągnął do mnie rękę chcąc pieniądze za kupno bajeczki. Ja zamiaru jej kupować nie miałam więc spuściłam wzrok i uśmiechnęłam się niewinnie, ale panu do śmiechu nie było. Przeleciał mnie lodowatym, wrogim spojrzeniem, zatrzymał się jeszcze na chwilę, aż w końcu odszedł. Chyba trzeba tu uważać czym się zachwyca 😛

indyjski pociąg - unreserved class - Indie
Sprzedawca żywnosci w indyjskim pociągu

Za każdym razem jak jechaliśmy unreserved class, przychodziły pewne panie żądając od pasażerów 10 rupii, jeżeli ktoś im nie dawał robiły się agresywne, albo siadały na kolanach panów. Nie rozumiejąc za co mielibyśmy płacić, nie wyciągaliśmy żadnych pieniędzy, ale ku naszemu zdziwieniu, większość pasażerów płaciła. O co chodzi? Za co ta opłata? Kim są te panie? Pytamy chłopaków koło nas, mówiących po angielsku. Oni nieśmiało, ze wstydem tłumaczą, że te panie to tak naprawdę panio-panowie – obojnaki znaczy się, którzy w celu zarobkowym, wymuszają pieniądze od pasażerów. Czemu nikt ich nie przegoni ? Pytamy znowu. Bo, oni mogą rzucić na ciebie zły czar, a co gorsze, pokazać ci ich przyrodzenie, co jest dla Hindusów największą zniewagą! Odpowiada chłopak. Oni nie mają jak inaczej zarabiać więc my im pomagamy, ciągnie dalej, trochę się tłumacząc. My w szoku, w szoku totalnym! Wyobrażacie sobie takie coś w polskim pociągu? Panio-pan dostałby raz w łeb i by się skończyło nachodzenie i dręczenie drobnych, indyjskich człowieczków, ale to Indie, zły czar, to nie żart.

Indyjski pociąg unreserved class - Indie
Indyjski pociąg bez rezerwacji miejsc

Ah, unreserved class to nie wszystko, tutaj tętni życie pod każdym względem. Z racji tego, że jesteśmy ze sobą bardzo zżyci, to znaczy, zrośnięci, troszkę z przymusu, to musimy, zawsze to lepiej, zaprzyjaźnić się ze swoim sąsiadem. Bo możemy go na przykład potrzebować do podania, albo kupna nam wody na którymś z postojów. Niestety, nie ma możliwości, aby komuś udało się ruszyć ze swego miejsca, a w oknach metalowe kraty. Lepiej, żeby też nikomu się nie zachciało siku, bo wycieczka do toalety może zakończyć się utratą siedzącego jednym półdupkiem miejsca. Dobrze jest też nie być zbyt wyczulonym na zapach kiedy to, nasi sąsiedzi z „góry” czyt. z półki bagażowej ściągają buty i skarpetkami głaskają cię niechcący po głowie.

W unreserved class żałowałam, że nie mówię po hindusku, pewnie byłoby jeszcze ciekawiej :-).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *