Persepolis - Iran

Z Yazdu do Shiraz przez Pasargady i Persepolis

VIP – owskim autobusem na stopa

Jest środa 25 lutego. Chcemy jechać do Pasargad autobusem z Yazdu a potem na stopa do Persepolis i Shiraz. Nasz couchsurfer mówi, że musimy jechać autobusem, który jedzie do Shiraz i wysiąść po drodze, żeby dostać się na stopa do Pasargad. Nie ma autobusu, który jedzie bezpośrednio. Można jedynie jechać z zorganizowaną wycieczką albo taksówką. Idziemy do biura informacji turystycznej, znajdującego się koło więzienia Aleksandra Wielkiego, aby poznać rozkład i cenę autobusów. Okazuje się, że pierwszy autobus jest dopiero o 8:30 i że jedzie do Shiraz aż 7 godz. Ponadto, pierwszy autobus to VIP i kosztuje 330 000 riali! Kolejny jest o 10:30 i kosztuje nieco mniej, ale i tak dużo, bo 260 000 riali, czyli o 90 000 riali więcej niż autobus z Teheranu do Isfahanu. Postanawiamy, zatem wyjść wcześnie rano i łapać stopa, bo samochód do Pasargad to jakieś 4 godziny więc może nam się poszczęści. Wychodzimy o 7:30. Słońce już mocno świeci, ale jest nieco chłodno. Jedno machnięcie ręką i pierwszy samochód się zatrzymuje. Pan podwozi nas na wylotówkę z miasta. 10 min machania, co się dzieje? Od kiedy to nikt się nie zatrzymuje? No, w końcu, jakaś para się zatrzymała, wiozą nas z jakieś 10 km dalej do Tafte. No, może będzie łatwiej coś tam złapać. Zostawiają nas na wylotówce do Shiraz, ale tu prawie nic nie jeździ! Ale i tak prawie wszystkie auta, które przejeżdżały się zatrzymały, niestety, nikt nie jedzie nawet do miasteczka dalej… Ciekawe, zatem, gdzie jadą? Oczywiście, nie obejdzie się bez nakłaniania na autobus, ale za własną zapłatą, nikt nie rozumie, czemu nie chcemy autobusem? Pulmedoram ( nie mam pieniędzy) odpowiadamy, żeby zrozumieli, że nie chcemy na autobus! Stoimy tak z dobre 30 min. Mówię Kasi, że chyba do wieczora nie zajedziemy, bo tu auta podobno nie jeżdżą dalej nie 5 km. Na szczęście, przepiękne góry w około i słońce! To można stać. Czekamy tak jeszcze trochę i widzimy z daleka autokar. Mówię do Kasi, że to nasz autobus, który wyjeżdżał o 8:30 z Yazdu. Co, łapiemy? pyta Kasia, łapiemy, odpowiadam. Autobus zatrzymuje się, wysiada z niego pan pilot i prosi o bilety. My na to, że nie mamy, bo nie mamy pieniędzy. Uśmiechamy się do pana, pokazujemy niebieskie oczy (moje są zielone, ale tutaj wszystko jedno, jasne oczy, to zawsze niebieskie) i pan kiwa ręka wskazując, żebyśmy wchodziły. Nie wierzę! Złapałyśmy na stopa VIP – owski autokar, ten za 330 000 riali! Dobra, jedziemy do Pasargad :) ! Szczęśliwe, siadamy w bardzo wygodnych fotelach, dostajemy ciasteczka i soczek. Pan pilot prosi o legitymacje studenckie (pokazałam mój francuski bilet miesięczny. Grunt żeby było zdjęcie i jakaś data;)) potem pan sprawdził bardzo uważnie paszporty i odszedł.

VIP-owski autokar - Iran
VIP-owski autokar – Iran

W autobusie oczywiście wielkie zainteresowanie, jesteśmy jedynymi turystkami. Panowie siedzący w około (dostałyśmy, bowiem dwa ostatnie wolne miejsca w autobusie, które znajdowały się w części męskiej, autobusy w Iranie, podzielone są na część żeńską i męską) wypytują skąd jesteśmy, co myślimy o Iranie, czy mamy męża, oczywiście, zawsze mówimy, że mamy, ale jest w Polsce i do nas dolatuje. Jeden z panów, częstuje nas jabłkiem, czekoladkami, tłumaczy jak jest w Iranie i opowiada ( jak wszyscy Irańczycy, których spotkaliśmy) ze rząd nie jest dobry, ale za to ludzie tak. Z czym naprawdę mogę się zgodzić, jeśli chodzi o ludzi, o rządzie jedynie słyszałam. Pan od jabłka wysiada z autobusu zostawiając Kasi swój numer (już mamy całą kolekcję numerów, a w szczególności Kasia:)) tak na wszelki wypadek, gdyby miała problem. Jesteśmy zmęczone, chce nam się spać, ale nie dają spokoju, tym razem pan pilot przychodzi na pogaduchy, skąd jesteśmy, co robimy itp. itd. Rozdaje wszystkim wizytówki przewoźnika, ja też taką dostaję, a na odwrocie numer telefonu pana pilota. Szczęściara ze mnie hehe.

W drodze do Pasargady - Iran
W drodze do Pasargady

Mówimy, że chcemy wysiąść w Pasargad, panowie kiwają głowami, że zrozumieli. Zasypiam, budzę się, patrzę na nawigacji gdzie jesteśmy. Już blisko. Krajobraz przepiękny, pustynny, górzysty. Taki egzotyczny. Cholera, przejechali! Zapomnieli się nam zatrzymać! Idę szybko do kierowcy mówiąc „autobus stop”. Kierowca zatrzymuje autokar, okazuje się, że dwóch panów siedziało na schodach w VIP- owakim autokarze, bo ich miejsca zostały oddane nam. Oj, chyba zajęłyśmy im ich miejsca hehe. No, my już wysiadamy. Będą mogli sobie usiąść:)

Do Pasargadu

Wysiadamy z autokaru, wszystkie przejeżdżające auta na nas trąbią, tak jak w każdym irańskim miejscu, jesteśmy tu wielką atrakcją. Jedno machnięcie ręką i pierwszy samochód zatrzymany. Podwożą na zjazd do Pasargad. Super, już tylko 3 km i będziemy. Postanawiamy się przejść, ale nasz spacerek nie trwa długo, bo nawet bez machnięcia zatrzymuje się parka witając nas w Iranie i proponując podwiezienie. Korzystamy.

Bilet do Pasargad 150 000 riali, nawet nie wiemy, co tam jest i czy warto płacić? pan przy kasie nie potrafi do końca wytłumaczyć. Bezsensu, chcą tyle pieniędzy, a może nawet nie ma, co zwiedzać? Uśmiechamy się, zaczynamy z panem żartować, próbujemy zbić z ceny, chcemy bilety dla Irańczyków (20 000 riali) niestety, za 20 000 się nie udaje. Ale wynegocjowałyśmy jeden bilet na dwie. Zawsze to o 75 000 riali mniej:)

Wchodzimy na teren historyczny, grób Cyrusa. Spotykamy jakąś grupę Chińczyków, oblegają nas i chcą robić z nami zdjęcia! Bardzo nas to bawi, że nie jesteśmy atrakcją jedynie dla Irańczyków, ale również dla Chińczyków.

Pasargardy - grób Cyrusa - Iran
Z Chińczykami przed grobem Cyrusa

Zabytki, a raczej pozostałości po budowlach są dosyć porozrzucane, trzeba iść dosyć kawałek. Idziemy może z 5 min i się zatrzymuje samochód. W Iranie po prostu się nie chodzi! Śmieje się Kasia. Przyjmujemy zaproszenie podwózki, bo już dosyć późno, a jeszcze Persepolis, które jest oddalone od Pasargad o jakieś 80 km, trzeba zwiedzić za dnia. Tym oto sposobem mamy prywatnych kierowców. Czekaja nawet na nas, żeby zawieźć nas do wyjścia. Spotykamy też naszych Holendrów z Yazdu, którzy wykupili zorganizowaną wycieczkę razem z Chińczykami, aby zwiedzić 4 miejsca historyczne w tym Pasargad i Persepolis. Z naszymi „prywatnymi” kierowcami żegnamy się oczywiście pamiątkowym zdjęciem i idziemy łapać kolejnego stopa tym razem do Persepolis. Pierwsze auto zatrzymane, wywożą na wylotówkę. Pierwsze auto zatrzymane, jedziemy pod Persepolis. Mamy dzisiaj szczęście! Dzień pierwszych samochodów! Kolejny pierwszy samochód i podwózka do Persepolis.

Persepolis

Kurczę, trzeba jakoś wynegocjować zniżkę, nie będzie łatwo, bo tu bardzo turystycznie! Nawet na wielbłądzie można pojeździć! Mijamy kasy biletowe, udając, że nie widzimy. Ktoś coś krzyczy, udajemy, że nie słyszymy idąc do depozytu. Cholera, nie przejdziemy, jest 3 strażników sprawdzających bilety. Rozmawiamy z nimi z 5 min nie chcą puścić. Ale po chwili jeden z panów „załatwia” nam bilet za 1/3 biletu. Wchodzimy do Persepolis. Przepiękne miejsce! Duże, z licznymi kolumnami. Jesteśmy chyba w jednym z najstarszych miast świata! W końcu kolebka Persji!

Szalony autokar nastolatek

Zwiedzamy szybko, bo o 17:00 zamykają. Przecież jeszcze jest jasno!

Kierowcy autokaru - Iran
Kierowcy autokaru – Shiraz

No, ale i tak wszyscy wychodzą dopiero o 17:30. Trzeba szukać teraz kogoś, kto by jechał do Shiraz. Pytamy się kilku ludzi, ale nikt nie jedzie. Podchodzimy pod jakiś autokar. Macham panu kierowcy, uśmiecham się szeroko i pytam czy do Shiraz? On, że tak, i żebyśmy wsiadały. Jacyś taksówkarze znowu się plują, ale popuszczają. Wchodzimy do autobusu, który się okazuje wieźć żeńską szkołę. Autokar pełen 14 nastoletnich dziewcząt piszczących z radości, że jakieś białe turystki będą z nimi jechać. My też ucieszone zajmujemy miejsca.

Autokar z Irankami - Shiraz
Autokar z Irankami

Po jakiejś chwili jazdy, dziewczyny nas wypytują skąd jesteśmy, co myślimy o Iranie, chcą wszystko wiedzieć. Cały czas powtarzają, że, jakie my ładne, bp takie białe, bo jasne oczy, bo jasne włosy. Chcą z nami zdjęcia, ale to tak każda z osobna, po co najmniej 7 razy. Na początku bardzo chętnie pozujemy, my też je prosimy o zdjęcia, w końcu one dla nas też są wielką atrakcją! Potem pan kierowca włącza głośną irańską muzykę, dziewczyny zaczynają piszczeć i klaskać z radości. My też się dołączamy. Kto by pomyślał, że w szkolnym, irańskim autobusie można się tak dobrze bawić?! Dziewczynki częstują nas irańskimi słodyczami, dają nam słodycze!

wpisy - Iranki
„Autografy” dla uczennic z autokaru

Na koniec proszą o podpisy na milionach karteczek. Eh, jedna zaczęła i wszystkie chcą takie same hehe. Jesteśmy zmęczone, ale bycie gwiazdą nigdy nie jest łatwe, a już na pewno nie jak ma się do czynienia z nastolatkami:). Robimy, zatem jeszcze ze 100 zdjęć, sto podpisów! Jesteśmy wykończone! Dziewczynki dają nam też podpisy na pamiątkę i nawet dostałam breloczek-króliczek na pamiątkę! Mimo tego, że padamy z nóg, był to bardzo optymistyczny i pozytywny dzień.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *