Góry wokoło Shiraz - Iran

Po prostu Shiraz

Do Shiraz przyjeżdżamy 25 lutego wieczorem. Nasz couchsurfer przygotowywuje nam przepyszne, domowe, kubańskie sandwiche (takie hamburgery) i robi nam śniadania, nawet raz, zostawia karteczkę, że śniadanie jest gotowe, żebyśmy wiedziały i jadły podczas jego nieobecności.

Kawiarnia - Shiraz
Kawiarnia – Shiraz

W Shiraz zostajemy 3 dni. Zwiedzamy Vakil meczet (płatny, ale udaje nam się zagadać z panami, żeby nas wpuścili za darmo;)), Vakil bazar, przepiękny kompleks meczetowy Shahe Cheragh (darmowy, ale niestety trzeba oddawać aparaty przed wejściem) i Hafez Garden, w którym znajduje się grób Hafeza (wielki perski poeta) wstęp do ogrodu kosztuje 150 000 riali dla zagranicznych turystów, ale po długich negocjacjach udaje nam się wejść za 75 000 riali.

Grób Hafeza - Shiraz
Grób Hafeza – Shiraz

Shiraz słynie z parków i ogrodów, niestety w zasadzie wszystkie ciekawsze są płatne. Podobno w Shiraz robiło się też wino, można powiedzieć, że niegdyś było to Bordeaux Iranu, niestety sprzedaż alkoholu w Iranie jest zabroniona, więc już nie można go kupić, chyba, że jakiś znajomy znajomego robi go w domu. Takim to sposobem miałam przyjemność spróbować irańskiego wina, ale moje podniebienie chyba za bardzo się przyzwyczaiło do francuskich rarytasów, więc tutejsze wino mi w ogóle nie smakowało.

Prywatny przewodnik w Shiraz

Przy jednym z ogrodów spotykamy pewnego chłopca i pytamy go o drogę do centrum. On mówi, że może z nami trochę pójść, bo i tak idzie w tamtą stronę. Ostatecznie spędza z nami całe popołudnie oprowadzając po mieście. Grunt, to znaleźć sobie przewodnika:)

Znowu impreza – Shiraz

Po powrocie do domu marzymy o łóżku, ale nasz couchsurfer zaplanował małe party z domowej roboty piwem i cos à la mojito (irański arak z mięta, ja osobiście nie mogłam tego pić) i z grą prawda czy wyzwanie. Nasza imprezka trwała dosyć długo, bo aż do 3:00 a i tak pewnie trwałaby jeszcze dłużej gdybyśmy nie powiedziały, ze idziemy spać.

Shirazowe góry

Rano trzeba wstać, o 6:00, bo jedziemy z Kasią w góry. Ciekawe ile nam tam zejdzie? I ciekawe, jakie to góry? Wstajemy o 7:30, bo 3 godziny spania nie wystarczyły i jedziemy.

Górskie kibelki - Shiraz
Górskie kibelki – Shiraz

Nasz couchsurfer zawozi nas, tłumaczy którędy iść. Jest piątek (tak jak nasza niedziela) pełno ludzi, ale podobno Irańczycy lubią jak jest dużo ludzi. Wszyscy tu piknikują, przywożą własne dywany, żeby na nich siadać, nawet duże garnki. Jesteśmy jedynymi białymi. Ludzie pytają skąd jesteśmy i krzyczą “Welcome to Iran!”.

Góry - Shiraz
Góry – Shiraz

Dochodzimy do jakiegoś zabytkowego grobu, gdzie jest najwięcej ludzi. Następnie idziemy w górę. Są to niewielkie góry, a raczej przypominają skaliste wzgórza. Brak tu drzew i krzewów. W zasadzie nie ma tu roślinności. Jedynie małe, krzewiaste, kępki gdzie nie gdzie. Przynajmniej dokładnie widać gdzie się idzie i gdzie są góry, bo szlaków nie ma. Czasami jedynie wydeptana ścieżka. Widoki są przepiękne, widać cały Shiraz, skaliste góry, pięknie wyrzeźbione przez wiatr i z daleka jakieś jezioro. Jest słońce, ale strasznie wieje, tak bardzo, że prawie nas stracą. Wiatr jest bardzo zimny. Idziemy tak sobie może z godzinę i decydujemy się wejść na widoczny z daleka szczyt. Kiedy się zbliżamy, okazuje się, ze olbrzymi teren jest ogrodzony.

Góry - Shiraz
Góry – Shiraz

Teren należy do armii… Nie ma przejścia, musimy wracać. Trochę zawiedzione, tym jedynie ” niedzielnym spacerkiem” wracamy na dół. Jeszcze kilka razy ludzie nas witają i chcą z nami zdjęcia.

Szukanie Internetu i obiad w Shiraz

Jesteśmy na dole, musimy pożyczyć od kogoś telefon, żeby zadzwonić po naszego Shirazowego kolegę. Niestety, telefon wyłączony, musimy jechać do centrum, żeby zdobyć Internet. Ratownicy górscy, z którymi rozmawiałyśmy na górze, proponują podwózkę. Jedziemy gdzieś do centrum. Chodzimy tak, pytając ludzi o jakaś kawiarenkę, hotel, cokolwiek gdzie można by było zdobyć Internet, ale nie ma nic. Jest piątek wszystko pozamykane, mówią ludzie. Idziemy więc przed siebie, aż tu nagle ktoś z balkonu krzyczy “Hhhhhhiiiii” my z uśmiechem odkrzykujemy “hi” i w tej samej chwili krzyczymy “masz może Internet?” Chłopak z balkonu “tak!, Wchodźcie”! Z Kasią się jeszcze zastanawiamy czy chłopak normalnie wyglądał, ale wydaje się bardzo sympatyczny, schodzi po nas na dół i mówi, że jest właśnie u babci. Wchodzimy na górę, a tam babcia i kuzynka, i kuzyn naszego kolegi z balkonu. Po sekundzie dostajemy kod wifi i szczęśliwe piszemy wiadomości do naszego couchsurfera.

Na obiedzie przypadkiem
Na obiedzie przypadkiem

Wszyscy są bardzo nami zainteresowani, wypytują o wszystko. Babcia pyta czy jesteśmy głodne, bo właśnie zrobiła obiad. Nam głupio przyjąć zaproszenie, bo w końcu się bezczelnie wprosiłyśmy na Internet więc jeszcze żeby jeść? No, ale babcia jak to babcie mają w zwyczaju, odmowy nie przyjmuje i już 5 minut później, siedzimy przy podłogowym stole zajadając się ryżem, kurczakiem, bakłażanem i już chyba naszym ostatnim jogurtem w Iranie.

Babcia nie chciała nas puścić, zapraszając na noc i w ogóle, kiedy tylko chcemy! Chłopcy proponowali oprowadzenie po mieście, ale my musiałyśmy się skontaktować z naszym Shirazowym kolegą. Nowi koledzy zadzwonili do naszego kolegi, gdzieś się umówili, babcia nawet wyrwała telefon zapraszając też go do domu. Koledzy nas zawieźli tam gdzie było trzeba, oddali w ręce naszego gospodarza i odjechali. Jak zwykle, nie musimy się niczym martwić, oni tu wszystko za nas robią, mówi Kasia:)

Irańczycy, też ludzie:)

Co myślimy o Iranie? Same zakazy, nic im nie wolno. Biedni ludzie. A jak sobie przypomnimy polską komunę i wyrażenie “z pod lady” ? Zasady są po to, żeby je łamać, jak coś jest niedozwolone to trzeba to zdobyć po kryjomu. Takim o to sposobem, Irańczycy imprezują jak szaleni, alkoholu nie można kupić? To się go zrobi, albo pójdzie do kogoś, kto go może mieć, jedzie się tam gdzie nie ma policji i gdzie nikt nic nie powie jak się będzie tańczyć i śpiewać a nawet palić trawkę. Tak, Irańczycy są tacy jak gdzie indziej. Muszą się tylko bardziej nagimnastykować, żeby coś zdobyć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *