Meczet Yazd

Yazd

Na Yazd mamy tylko jeden dzień. Wyczytałyśmy gdzieś, że podobno ładne miasto, ale wszyscy w Iranie mówią, że najpiękniejsze to Isfahan i Shiraz, że w Yazdzie to nic nie ma. Isfahanem byłyśmy trochę rozczarowane, owszem ładne miasto, ale zbyt nowoczesne, nie tego szukamy w Iranie.

Wychodzimy na miasto i kierujemy się na starą część. Podobno ładna. Kurczę, już nam się tu podoba. Tak inaczej, stare, gliniane budownictwo, łuki i kopuły. Rozpadające się chałupy. Przepiękne miasto, w końcu coś egzotycznego, coś ciekawego. Mimo, że trochę chłodno, to świeci piękne słońce. Włóczymy się tak po mieście robiąc mnóstwo zdjęć. Wszystko jest tu takie interesujące!

Napotykamy się na dwóch chłopaków niewyglądających zbyt irańsko, okazuje się, że to Belgowie. Drudzy turyści, jakich napotykamy po tygodniu w Iranie! Rozmawiamy z nimi chwilę, a potem każdy idzie w swoją stronę. Stare miasto nie jest zbyt duże, więc trafiamy jeszcze 3 razy na Belgów i nawet trzech Holendrów! Zapraszają nas wszystkich na dach ich hotelu, z którego można zobaczyć całe miasto. Suuuuper widok. Na dachu spotykamy jeszcze dwóch Włochów i pod hotelem dwie Norweżki. Śmiejemy się, że to spotkanie wszystkich zagranicznych turystów w Iranie.

Wchodzimy do kilku meczetów, do więzienia Aleksandra Wielkiego, za które udaje nam się wynegocjować, za niebieskie oczy, bardzo niską cenę, a za które nie powinno być żadnej opłaty, bo w zasadzie nie ma nic do zwiedzania, i świątynię ognia, za którą się płaci 50 000 riali, a za która zapłaciłyśmy jedyne 10 000 riali, w dalszym ciągu za niebieskie oczy:)

Kiedy byłyśmy tak bardzo głodne i szukałyśmy czegoś do zjedzenia, natrafiłyśmy na pewną panią wychodzącą z jakiegoś pomieszczenia z zupą. Zatrzymałyśmy się, a pani, nas zaprosiła do środka. Było to chyba jakieś kółko modlitewne dla pań. Panie nas bardzo serdecznie powitały, dały zupę, potem herbatę, jakieś orzeszki, zrobiły miejsce żebyśmy sobie usiadły i za nic od nas nie wzięły opłaty mimo to, że jakaś pani zbierała chyba, co łaska. Było to niezwykłe miejsce. Kobiety się modliły i jadły siedząc na dywanach. Nie było prawie miejsca, żeby przejść. Miałyśmy szczęście trafić do takiego miejsca i zobaczyć coś takiego.

Ulica - stare miasto - Yazd
Ulica – stare miasto – Yazd

W Yezdzie spędziłyśmy jedynie jeden pełen dzień, ale to miasto najbardziej mi się podobało.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *